« Relacja z wakacji   |   • Strona główna   |   Relacja Agnieszki »

Relacja Ania i Łukasz

Prolog

Dość nietypowo, bo za początek naszej bornholmskiej wyprawy nie uznajemy Nexo czy Ronne, lecz Dworzec Główny w Poznaniu, gdzie w pełnej gotowości i rynsztunku stawiliśmy się na pociąg do Kołobrzegu 20 lipca. Mimo, że mieliśmy własny środek transportu tj. rowery oraz nocleg tj. namiot poszliśmy na łatwiznę i po skorzystaniu z usług PKP, przenocowaliśmy w Kołobrzegu u przyjaznej starszej Pani, aby następnego dnia wyruszyć Jantarem na tygodniową wyprawę rowerową na "Majorkę Północy".

Tak blisko, a tak inaczej

Po przybyciu do portu w Nexo, nie zwlekaliśmy i od razu ruszyliśmy w drogę, kierując się na północ. Po kilkugodzinnej trasie wśród malowniczych portów i barwnych domków dotarliśmy na pierwszy nocleg w Gudhjem, które zachwyciło nas swoją panoramą oraz portem. Kolejny poranek powitał nas piękną, niemalże śródziemnomorską pogodą, która zachęcała do dalszej drogi. Jechaliśmy nadal na północ, do bliźniaczych miast Allinge-Sandvig, zatrzymując się po drodze przy strzelistych klifach Helligdomsklipperne oraz Muzeum Sztuki. Niesamowita atmosfera tętniącego życiem portu w Allinge oraz pięknej plaży w Sandvig sprawiły, że postanowiliśmy zatrzymać się tam na dwa dni. Następnego dnia wybraliśmy się na pieszą wędrówkę po półwyspie Hammeren, z którego rozpościera się przepiękny widok na morze oraz ruiny zamku Hammershus, który stał się kolejnym punktem naszej wyprawy. Naszej uwadze nie umknęła również jedna z owianych tajemnicą bornholmskich rotund, a mianowicie Rotunda w Olsker, do której dotarliśmy udając się nieco w głąb wyspy. Nasz pobyt na "Riwierze Północy" zakończyliśmy pyszną rybną kolacją w wędzarni w Allinge, gdzie skosztowaliśmy tradycyjnie wędzonego śledzia, a na deser słynnych lodów Krolle Bolle. Kolejny dzień upłynął pod znakiem rowerowej przeprawy do stolicy wyspy - Ronne. Mimo powszechnej opinii, Bornholm wcale nie jest taki "płaski", okazało się bowiem, że trasa wiodąca z Sandvig przez Hasle usiana jest kilkoma poważniejszymi wzniesieniami, co jednak nie zmienia faktu, że oznakowanie oraz sieć dróg rowerowych na Bornholmie są znakomite. Po drodze zatrzymaliśmy się w Jons Kapel oraz porcie Hasle, a wieczór spędzaliśmy już na zwiedzaniu malowniczego Ronne. Następnego dnia wybraliśmy drogę w głąb wyspy i trasą dawnej kolei przeprawiliśmy się do dawnej stolicy Bornholmu - Akirkeby, skąd następnie wybraliśmy się na wycieczkę do pobliskiego lasu Almindingen oraz Muzeum Samochodów Zabytkowych. Będąc na Bornholmie, nie mogliśmy nie zobaczyć słynnych plaż na południu, dlatego na ostatni nocleg wybraliśmy ukryty w lesie camping w Dueodde. Widok szerokiej plaży z niemalże śnieżno białym piaskiem oraz szerokie pasma wydm na długo pozostaną w naszej pamięci. Wczesnym rankiem następnego dnia wyruszyliśmy na nasz ostatni odcinek, a mianowicie trasę do Nexo.

Mimo, że Bornholm jest stosunkowo "blisko" to jednak atmosfera tam panująca, spokój oraz rytm życia jest bardzo daleki od polskiego, pozwala zapomnieć o gonitwie życia codziennego.

Epilog

O godzinie 17, 28 lipca na pokładzie Jantara opuściliśmy Nexo. Po kilkugodzinnej przeprawie do Poznania, znowu wsiedliśmy na rowery, aby z Dworca wrócić do domu... i od razu zatęskniliśmy za malowniczymi, spokojnymi bornholmskimi drogami rowerowymi.